poniedziałek, 30 czerwca 2014

Lubię patrzeć na ludzi, którzy właśnie przeżywają coś wspaniałego. Nowych ludzi, nowe miłości,
przyjaźnie, zauroczenia. p o c z ą t k i . Przypomnij sobie swój początek, piękny był, prawda?
Mój również był.  Najprawdopodobniej jeszcze długo nie będę w stanie na jakikolwiek
początek. Chyba marze o górach i samotności.
[coraz ciężej oddycham]
Ale żyje. Łatwo chyba nigdy nie było. Nie potrafię mówić o szczęściu.
Zwłaszcza kiedy go brakuje. Chciałabym namalować swoje szczęście i radość.
Pewnie i tak nic by z tego nie wyszło-jak ostatnio wszystko.
Tak łatwo zepsuć coś wspaniałego, czego już nigdy nie będzie dało się naprawić.


Wracając.
Łatwo się słucha o czyimś szczęściu.

wtorek, 24 czerwca 2014



Czekam, aż deszcz zmyje ludzi z ulic, czasem ciężko jest ludzi lubić, czasem zbyt łatwo się zmulić, zgubić
Idę znów sam się rozpłynąć wśród dymu i rozmów czas musi minąć, lecz ja chcę paru minut wyjątku
Życie jest piękne i głupie, jako to pierwsze je kocham, jako to drugie nie umiem.



Znowu się rozpływam, czemu te wszystkie sytuacje muszą dotyczyć właśnie mnie.
Nie mam chęci na żadne znajomości, ludzi, miłość, właściwie na nic coby równało
się z nowymi doznaniami, doświadczeniem, czy uczuciami. Chce zostać sama dla
siebie. Nienawidzę niezdecydowanych ludzi w sprawach w a ż n y c h.
Ale przecież co dla mnie ważne dla Ciebie nie koniecznie.
Mieszam się w sobie i chowam.

Chciałabym odpocząć od tego wszystkiego. Odetchnąć. Móc normalnie oddychać.
Bez strachu, że jutro naglę może się wszystko zmienić przez Twoje widzimisię.
Nienawidzę być uzależniona. A jednak. Jeszcze..

Jeszcze trochę czasu musi minąć zanim wszystko wróci do normy.
Cokolwiek mam na myśli, normy ? a czy to możliwe ?

niedziela, 22 czerwca 2014

Chciałabym tak wiele zmienić.
Właściwie zmieniło się naprawdę dużo, ale jednak nadal mi to nie wystarcza.
I chyba to nie tak źle, kiedy ma się cel. Potrzebuję Cię, potrzebuję Cię cholernie.
Przestała to być jednak destrukcyjna myśl. Jest to chęć bycia przy Tobie.

piątek, 13 czerwca 2014






Mam dosyć wspomnień, że ktoś mnie goni, że brak mi tchu.
Podobno gdy umierasz, lecisz sobie, lecisz. Mam dosyć wspomnień, z trudem ogarniam własny dom.
Mógłbyś zapamiętać mnie innego, mnie innego. Czego chciałaś mamo, tego już nie zmienisz,
wszystko się już stało. 

Tak mam. Zachowaj resztę, wynoś się ze mnie.

Chyba coraz częściej odtwarzana piosenka. Po trochu pokazuje moje beznadziejne położenie.
Czuje się jakbym cofnęła się o te 3 lata kiedy chciałam Ciebie a nie mogłam.
Teraz jest tak samo. A nie, przepraszam. Jeszcze mam milion wspólnych wspomnień.
Trochę gorzej, prawda ?

czwartek, 12 czerwca 2014





Pozmieniało się prawda ?

Ponoć najlepszych ludzi poznaje się przez przypadek. I to był zdecydowanie przypadek. Kto by pomyślał,
jak bardzo i mocno można przyzwyczaić się do osoby, którą na samym początku miałam wręcz chęć udusić. Ale mimo wszystko nie uciekałeś, chyba powinnam pogratulować Ci za wytrzymałość. Jak bardzo można otworzyć się na zupełnie obcą osobę? Ja już chyba wiem. Zapewne zostanę wyklęta za "zdjęcia" ,  które po cichaczu kradłam z kilku wieczornych rozmów. Ale nie złość się, przecież wiem, że długo złościć się nie potrafisz. Nauczyłeś mnie wielu przydatnych rzeczy i za to powinnam Ci podziękować. Dziękuję Ci staruszku, jesteś najlepszym bałwanem na świecie.

I czasami tylko brakuje mi tych rozmów do 3 w nocy.
Ale sesja sama się nie zaliczy ;-)

środa, 11 czerwca 2014

Chyba w końcu nadszedł czas stabilizacji. A przynajmniej mam taką nadzieję.
Porównując siebie 3 tygodnie temu a dzisiaj widzę jakiś postęp. Oby to wszystko nie legło w gruzach.
Na razie dość spokojnie i z lekką motywacją na zmienianie czegokolwiek. Oby tak dalej Domka. Oby.

Znów zagubiona. Wiem, że pewnego dnia nasze ściężki znów się spotkają
Znów się uśmiechnę. Mam nadzieję, że pewnego dnia sprawię, iż znów się uśmiechniesz


https://www.youtube.com/watch?v=kJ4s3G7hgR4#t=171

poniedziałek, 9 czerwca 2014


Pamiętam modliłeś się by odzyskać spokój
By spojrzeć raz jeszcze na siebie z boku
Opowiadałeś taki realny sen

Zaklinasz się
Już nigdy w życiu błędu nie popełnię


Chciałobysie.

niedziela, 8 czerwca 2014




https://www.youtube.com/watch?v=ojasq626CgQ

Jeśli poranek nigdy nie nadejdzie, także dla jednego z nas,
nieważne gdzie, ta modlitwa jest dla Ciebie.

Pamiętam jak by to było wczoraj. Nasza wspólna piosenka, słuchana w wyjątkowych sytuacjach.
Pamiętasz? Płakaliśmy do niej, być może ze szcześcia, być może z miłości
Tak bardzo za Tobą tęsknie.

sobota, 7 czerwca 2014

Pozwólcie , że opowiem Wam pewną bajkę, która mnie czegoś nauczyła.


Był sobie kiedyś człowiek, który wszędzie chodził z cegłą w ręku. Postanowił rzucać nią w każdego, kto doprowadził go do wściekłości. Trochę jak metoda jaskiniowca, ale mogła okazać się skuteczna , prawda ?
Kiedyś spotkał bardzo przemądrzałego znajomego, który podczas rozmowy prezentował złe maniery. Człowiek wierny swojemu postanowieniu wziął cegłę i rzucił nią w znajomego. Nie pamiętam, czy dorzucił czy nie za to pamiętam , ze późniejsze chodzenie i szukanie cegły było uciążliwe.
Postanowił więc ulepszyć swoją metodę i do cegły przywiązał metrowy sznurek. Jednak szybko przekonał się o defektach nowej metody. Z jednej strony osoba, musiała znajdować się w odległości jednego metra, z drugiej zaś musiał zwijać sznurek, który gdzieś się ciągle plątał.
Wówczas znalazł kolejny sposób. Nadal centrum stanowiła cegła ale do tego systemu zamiast sznurka użył sprężyny. Pomyślał sobie, że dzięki temu będzie mógł rzucać a cegła do niego wróci.
Po wyjściu na ulice spotkał się z pierwszym agresywnym zachowaniem, rzucił cegłą. Nie trafił, gdyż sprężyna odciągnęła cegłę uderzając go w głowę. Spróbował ponownie ale znów dostał cegłą.
Trzeci raz był szczególny, ponieważ w ostatniej chwili zamiast rzucić cegłą w swoją ofiarę, zdecydował uchronić ją od własnej agresji i cegła ponownie uderzyła go w głowę.
Guz, którego sobie nabił był olbrzymi.
Nigdy nie było wiadomo, dlaczego nikt nie oberwał cegłą - czy z powodu uderzeń, których sam doświadczył?
Wszystkie uderzenia trafiały w niego samego.



Takie zachowanie nazywa się retrofleksją. Jego istotą jest ochrona innych przed nasza własną agresją. Za każdym razem kiedy kumuluje się w nas energia związana z agresją i wrogim nastawieniem, powstrzymujemy ją, zanim dotrze do drugiego człowieka, dzięki barierze, którą sami sobie stawiamy. Bariera wcale nie wchłania uderzenia, lecz zwyczajnie ją odbija. I cała ta złość, zły humor i agresja zwracają się przeciwko nam w realnym działaniu a także w emocjach i ukrywanych uczuciach (depresja, poczucie winy, stany somatyczne).

Jednak kiedy odczuwamy wściekłość, gniew czy wstręt jedynym sposobem na wyzwolenie się z tych uczuć jest wprowadzenie ich w czyn, w jakąś formę działania.

piątek, 6 czerwca 2014



https://www.youtube.com/watch?v=Qtb11P1FWnc
Magic


No, I don't it's true
Want anybody else but you.

Zdałam sobie sprawę z jednej , życiowej prawdy. Nie ma nic bez walki. I będę walczyć tak długo,
jak długo będę mogła. Nie ma rzeczy realnych a niemożliwych - potrzeba chęci. A wiem , że warto.





I figure when I leave this time, it's for keeps
And when I say, 'Good Morning' next
I'll lie, I'll lie, this is goodbye.

Pożegnania są trudne i bolesne.
Chyba jestem świadoma tego, co dzisiaj przeżyję.

środa, 4 czerwca 2014

What The Water Gave Me




https://www.youtube.com/watch?v=am6rArVPip8


To chyba dobry znak, znowu wracam do świata żywych. Florence mi trochę w tym pomaga.
Mówiłam już kiedyś, że nienawidzę szpitali i tym podobne ? W takim razie nienawidzę.
A w czwartek/piątek kolejna runda trochę już mniej bolesna. Cudowne uczucie naprawdę, polecam.

Let the only sound
Be the overflow

Nie wszystko tu ma sens, ale co zrobisz ? nic nie zrobisz.


Śpij, śpij, śpij kochanie.
Zaśnij bo opowiem mamie co się Tobie w nocy śni.

Świt, świt, świt się zaczyna.
Kokaina kokaina.



Dobre czasy, które juz niestety przeminęły. Młodość, ludzie i relacje, które nie do końca były zdrowe.
A jednak została we mnie cząstka każdego po kolei. Pijane wieczory, jedna wielka ruina, śmiechy z byle czego, wspomnienia. Byliśmy inną młodzieżą. Nie było miłość , chorych związków, pieniędzy, polityki, durnych idoli za to byli przyjaciele, głupie kłótnie , które rosły do rangi życiowych tragedii i mimowolnie w pewnych relacjach tak pozostało. A jednak chciałabym spotkać nas poniekąd jeszcze dzieci , na tej ruinie, pijących tanie wino, śpiewających i słuchających Maryli Rodowicz, Maanamu, Nosowskiej i innych. Znalazłam stare filmiki i moze gdzies to uczucie uleciało ale przyzwyczajenie nadal pozostaje.

Tęsknie za Wami. Za pewną częścią.
Wy wiecie.